Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Steven Spielberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Steven Spielberg. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 listopada 2011

Przygody TinTina / The Adventures of Tintin: The Secret of the Unicorn

[KINO]

Nie, nie nie. Spielberg zmasakrował TinTina. Nie spodziewałem się po nim czegoś więcej niż dobrego film, ale nawet to zostało nam oszczędzone. Zamiast przygód TnTina dostajemy Indianę Jonesa 5 po liftingu w motion capture. A ponieważ jestem antyfanem Indiany, kinowego TinTina oglądałem z lekkim bólem, bowiem kreskówkę o nim w dzieciństwie bardzo lubiłem.

Owszem, dziełu Spielberga nie można zarzucić dopieszczenia grafiki, która miejscami prezentuje się cudownie. Film jest absolutnie znakomicie zmontowany, nie brak w nim również akcji. To ostatnie to jednak nie zaleta. Reżyser onanizuje się słowem akcja serwując nam jedną szarżę za drugą co w drugiej połowie sprawia, że widz zupełnie traci zainteresowanie tym, co dzieje się na ekranie. Akcji jest t tyle, co w pornosie zbliżeń na waginy i penisy.  Pojedynek między głównymi antagonistami na przystani poraża brakiem smaku. Sama intryga schodzi na drugi, a miejscami na trzeci plan, przez co miejscami w ogóle zapominałem o Jednorożcu i jego tajemnicy. Williams powinien przejść na emeryturę, a pisze to z ciężkim sercem. Taką partyturę napisać mógł pierwszy solidny wyrobnik z Hollywood. Film ratuje tempo i humor.

Jeśli pójdę na drugą część do kina, to tylko dlatego, że Jacksona cenię wyżej niż Spielberga i będę ufał, że on zrobi lepszy film. Dla fanów orgiastycznej akcji „Przygody TinTina” będą niezłą pożywką, dla mnie okazały się raczej beznamiętną rozrywką w średnim wydaniu.

Moja ocena: 6-/10     

środa, 7 września 2011

A.I. Sztuczna inteligencja / Artificial Intelligence: AI (2001)

[DVD/INNE]




Spielberg to stara pierdoła. Zdarza mu się jeszcze kręcić kino dobre („Monachium”, częściej jednak zalicza wpadki w stylu niesławnej „Wojny światów”. „Sztuczna inteligencja” nie jest może aż tak zła jak dzieło z Tomem Cruise’m, jednak trudno zaliczyć ją do filmów udanych. Owszem, wizualnie film miejscami zachwyca, muzyka Williamsa jest bardzo dobra (ale „tylko” tyle, nie rozumiem zachwytów niektórych, którzy obwołali ją ścieżką dekady), a Law jako Żigolak Joe wypadł idealnie. Nie do końca jednak przekonała mnie ta próba przerobienia bajki o Pinokiu. „Sztuczna inteligencja” nie jest filmem stricte dla dzieci, które szybko mogą pogubić się w wizji papy Stevena. Dla dorosłych opowieść ta jest chyba zbyt infantylna (chociaż sam reżyser robi wszystko, aby film udawał, że jest inaczej). Do pewnego momentu film ma dla mnie charakter przypowieści, gdyby skończył się na Manhattanie, przeżyłbym jakoś to wszystko. Ale angażowanie kosmitów to już ponad moje siły.



Do „Sztucznej inteligencji” miałem na przestrzeni badaj 6 lat chyba 4 podejścia, nigdy wcześniej nie udało mi się przeżyć więcej niż godziny tej super nudnej opowieści. Tym razem byłem silny i przekonałem się, że Spielberg nie potrafi już kręcić fascynujących filmów, co w przeszłości niezbyt często, ale jednak mu się zdarzało. Szkoda zmarnowanego potencjału opowieści.  

Moja ocena: 5/10