Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roman Polański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roman Polański. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 stycznia 2012

Rzeź / Carnage (2011)


Polański jakoś nigdy nie robił na mnie wielkiego wrażenia. „Rzeź” niestety nie zmienia tego stanu rzeczy, a szkoda, bowiem okazja była naprawdę przednia: Kate Winslet i Jodie Foster w jednym filmie!

„Rzezi” tak naprawdę niewiele mogę zarzucić. Film jest bardzo sprawnie nakręcony, a humor umiejętnie dozowany. Praktycznie od pierwszej sceny czuć, że cała sytuacja to beczka prochu, która aż prosi się o iskrę. To, jak bohaterowie zawiązują niepisane „przymierza”, aby za chwilę przejść do obozu wroga i zacząć grę od nowa wypada na ekranie bardzo fajnie. Z aktorów najbardziej podobali mi się Foster i Waltz. Interakcje między nimi był najciekawsze, a sama Jodie indywidualnie zagrała najlepiej.Jonh C. Reilly też nieźle się kamufluje. Początkowo wydaje się zupełnie niegroźnym, potulnym i ugodowym misiem, aby z czasem pokazać kły:)

To, co przeszkadzało mi najbardziej w tym filmie, to głównie fakt, że film Polańskiego „śmierdzi” teatrem na odległość. Morał „Rzezi” też nie jest zbyt odkrywczy. Niczego nowego się z tego filmu nie dowiedziałem, a chociaż oglądanie go było pewną przyjemnością, to raczej nie zapadnie mi w pamięć. „Rzeź” to rzecz wdzięczna, aczkolwiek ulotna. trochę szkoda.

Moja ocena: 7-/10      

niedziela, 13 listopada 2011

Śmierć i dziewczyna / Death and the Maiden (1994)

[DVD/INNE]


Można otworzyć szampana, w końcu jakiś ciekawy film Romka. Mocno teatralny, ale mimo wszystko interesujący, dobrze zagrany, wciągający. Film ma naprawdę niezłe dialogi, interakcje między bohaterami ogląda się bez cienia znużenia. Pokazanie relacji kat-ofiara oraz swoiste rozważania na temat tego, gdzie można posunąć się w imię sprawiedliwości, co wiele mówi o naturze ludzkiej, to był strzał w dziesiątkę. Po tym filmie zdecydowanie bardziej interesuje mnie „Rzeź”. Wart zobaczyć.

Moja ocena: 7/10 
    

czwartek, 22 września 2011

Roman Polański. Ścigany i pożądany / Roman Polanski: Wanted and Desired (2008)

[DVD/INNE]



Trochę zawiodłem się na filmie „Roman Polański. Ścigany i pożądany”. Nie dlatego, że to kino złe (bo w tym wypadku jest niezłe). Autorka jednak zamiast skupić się na samym Polańskim, na tym co zrobił, bardziej zainteresowana jest atmosferą samego procesu, tym, co się wokół niego działo. Do połowy film jest jeszcze (dla mnie) ciekawy. Reżyserka stara się pokazać jak słynny reżyser z bohatera staje się przestępcą. Przygląda się jego rodzinnym tragediom (chociaż za często przywoływane jest dzieciństwo Romka) i stara się zająć czynem reżysera w tym właśnie kontekście. Potem jednak zatrzymuje się w pół kroku i zaczyna nawijać o samym procesie, stronniczym sędzi, spolaryzowanej prasie z Europy i Stanów, etc. To jest ciekawe, nie przeczę, nie tego jednak chciałem się dowiedzieć. Nie powinno porzucać się swego bohatera dla otoczki, lecz umiejscowić go w niej, nie tracąc go z oczu.  Zenovich traktuje zaś Polańskiego jako pretekst do pokazania mechanizmów (nie)sprawiedliwości, massmediów, które stawały się wtedy „czwartą władzą” (a może nawet pierwszą?). 

Moja ocena: 6/10

niedziela, 4 września 2011

Frantic (1988)

[DVD/INNE]




Romka chyba Bóg opuścił. Nigdy nie zaliczałem go do grona wielkich reżyserów, ale ostatnio moje zdanie o nim coraz bardziej dryfuje w stronę „dobrych rzemieślników z pewną dozą talentu”, a sam zainteresowany niewiele robi, aby to zmienić.
 
  


„Frantic” może i robił wrażenie 20 lat temu, dzisiaj jednak z tej ewentualnej, ponoć hipnotycznej aury niewiele zostało. Pierwszy raz dowiedziałem się o tym filmie, kiedy miałem chyba z 8, czy 9 lat. Pochodzące z niego kadry można pewnie znaleźć w większości przyzwoitych kompendiów dotyczących kinematografii. A co z tego wszystkiego zostało dla mnie? Ot, jedna ciekawa scena tańca w klubie  niemalże już w ostatnich kilkudziesięciu minutach filmu.  Być może Polański za bardzo się starał udowodnić, że jest reżyserem wszechstronnym. Nie udało mu się jednak uniknąć wszechogarniającej nudy. Intryga też pierwszorzędna nie jest, a Ford, który absolutnie nie jest dobrym aktorem, w głównej roli radzi sobie przeciętnie. Całość ratuje nieco Seigner, która jest świetna w takich właśnie, nieco zagadkowych, kreacjach.



Dziwię się osobom, które dziś uważają „Frantic” za zagadkowy, klimatyczny, niejednoznaczny. Jest to obraz, który przede wszystkim cholernie się zestarzał i we mnie nie potrafił wzbudzić innych uczuć niż zachłannego wyczekiwania końca.   

Moja ocena:5+/10