Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ben Affleck. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ben Affleck. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 marca 2012

Dogma (1999)

[DVD/INNE]


Smith znów w akcji i to w całkiem niezłej formie. Przezabawny film, chociaż dziewice oazowe i wielbiciele Cejrowskiego powinni trzymać się z daleka. Opowieść o dwóch aniołach, które przez przypadek mogą pokazać iż Bóg nie jest doskonały i zniszczyć tym samym świat, mimo że jest odrobinę zbyt długa, to sprawiła mi wiele radości. W tym filmie Bóg jest kobietą (genialna scena pod drzewem), trzynasty apostoł jest czarny, a Muza wykonuje striptiz w barze. Nie mówiąc już o tym, że Jezus miał rodzeństwo.

„Dogma” to kapitalna kpina z katolicyzmu, wszystkich debilizmów tej religii,  na które wierne owce dzielnie zamykają oczy. Kilka razy żebra bolały mnie ze śmiechu, co zdarza mi się naprawdę rzadko. Zdecydowanie trzeba zobaczyć.

Moja ocena: 7/10   

sobota, 10 marca 2012

Gigli (2003)

[DVD/INNE]

„Gigli” to jeden z najgorzej ocenianych filmów poprzedniej dekady. Zmiażdżony przez krytykę na wszelkie możliwe sposoby. Nie mogłem odpuścić sobie tak soczystego kąska:D „Gigli” to z pewnością film nieudany i wtórny, ale szczerze mówiąc, widziałem gorsze.  Dowcipy użyte w filmie są mocno wczorajsze, krzyczący Pacino jest jak uderzenie w twarz w najmniej spodziewanym momencie, a Affleck – którego w pewien sposób nawet lubię – pokazuje, jak złym aktorem potrafi być – zwłaszcza w momentach, kiedy usiłuje być zabawny. Spodobało mi się jednak, jak twórcy „bawią” się orientacją seksualną bohaterki. Rzadko lesbijki, czy kobiety biseksualne – są bohaterkami filmów przeznaczonych dla szerokiej publiczności (a ten dla takowej został zrobiony), a chociaż tutaj mamy oczywiście heteroseksualny skok w bok, to jednak ostateczny brak happy endu i podkreślenie iż Ricki woli kobiety jest dość ciekawym zabiegiem – zwłaszcza w komedii gangsterskiej.

Wynudziłem się na „Giglim” strasznie, ale nie jest to kino aż tak złe, jak się tego spodziewałem. Nie odstaje od tego, czym raczyła nas Lopez chociażby w „Pokojówce na Manhattanie”. 

Moja ocena: 3/10

niedziela, 24 lipca 2011

Kobiety pragną bardziej / He's Just Not That Into You (2009)

[DVD/INNE]


„Kobiety pragną bardziej” potwierdza smutną prawidłowość, którą zaobserwowałem u wielu koleżanek, zwłaszcza tych z miasteczka, w którym musiałem spędzić 8 nędznych lat przed studiami – najważniejszym wyzwaniem w życiu kobiety, jej główną misją, jest dorwanie portek. Jakichkolwiek. Bez tej ostoi życie kobiety oznacza porażkę, a ona sama smakować będzie gorzkiego żywota starej panny bez perspektyw na chociażby blade okruchy szczęścia.  



Kobieta nie istnieje bez mężczyzny, ba, kobieta nie istnieje nawet z mężczyzną, dopóki nie zaciągnie go przed ołtarz, aby wyskrzeczeć wspólną przysięgę miłości i wierności – później pozostaje już tylko oszukiwać się, że przynajmniej od czasu do czasu on będzie próbował dotrzymać tej obietnicy. Wg twórców tej „komedii” kobiety kochają być oszukiwane i same się oszukiwać. W odwiecznej misji portkołapaczek wykształciły chyba jakiś dodatkowy gen głupoty, a wszystko po to, aby pod dachem był jakiś penis.

Bohaterowie filmu „Kobiety pragną bardziej” to smutni ludzie. Może nawet byłoby mi ich żal, gdyby nie ich porażający debilizm. Nie zgadzam się z obrazem kobiet w tym filmie, gdyż jest on dla nich uwłaczający. Mężczyznom autorzy nie wystawiają lepszej opinii, ale to „słaba płeć” obrywa po zadzie mocniej.

Pomijając już wadliwą (delikatnie mówiąc) filozofię obrazu, „Kobiety pragną bardziej” to chyba najnudniejszy film, jaki w tym roku widziałem. Nawet „Jedz, módl się, rzygaj” było o promil ciekawsze. Jeżeli choć raz na tym filmie się uśmiechnąłem, to po prostu głupota ziejąca z obrazu wywoływała u mnie taką reakcję obronną. Naprawdę nie mam pojęcia, jak twórcom udało się namówić tyle znanych twarzy, aby tu wystąpiły. Po Jennifer Connelly spodziewałem się lepszego instynktu.        




W dodatku reżyser nie udźwignął konstrukcji obrazu, co jest już gwoździem do trumny tego filmidła. Jeżeli są tu gdzieś wielbiciele sado-maso, to powinni pędzić do sklepu po wydanie dvd. Pozostali niech już lepiej zainwestują w dobre porno. Tam są i lepsze postaci, ciekawsze dialogi, a i zdecydowanie ciekawsza akcja.


Moja ocena: 3-/10 i tytuł najnudniejszego filmu roku