Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andy Serkis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andy Serkis. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 stycznia 2012

Dziś 13, jutro 30 / 13 Going On 30 (2004)

[DVD/INNE]

Amerykanie to kochają opowieści o drugich szansach, naprawianiu błędów, przemianie złego w dobre. Kłopot w tym, że opowiadają je we właściwym sobie stylu, charakteryzującym się rozpaczliwym brakiem polotu.  „Dziś 13, jutro 30” ma jeszcze tego pecha, że rok wcześniej w kinach gościł „Zakręcony piątek”, który ma całkiem podobną fabułę. Niestety, dla filmu Winicka, tamta komedia miała w sobie niezłą energię i była autentycznie zabawna, chociaż również miała swoje wady.

„Dziś 13, jutro 30” idzie po najmniejszej linii oporu serwując nam jeden komediowy schemat za drugim. Najgorsze jest to, że twórcy na dobrą sprawę mogliby zrobić z bohaterami wszystko, nawet kazać im oglądać „Przysięgę” 24/7, a i tak niewiele by mnie to obeszło, od początku bowiem wiadomo, że bohaterka dostanie „druga szansę”, a mnie zemdli od jej szczęścia, białej sukni i paskudnego różowego domu. W dodatku trochę przeszkadzało mi to, że film kręcony jest w duchu lat 90. Gdyby jeszcze miał urok niektórych produkcji z tamtego okresu... I jeszcze jedna sprawa. Jennifer Garner. Ona nie jest jakąś koszmarną aktorką, ale mam wrażenie, że na planie nie do końca wie, co zrobić z własnym ciałem. Jest strasznie sztywna, jakby dopiero co zeszła z wybiegu dla modelek.

W filmie jest kilka zabawnych scen, ale to małe zadośćuczynienie za wszystkie wady.  

Moja ocena: 5-/10          

poniedziałek, 14 listopada 2011

Przygody TinTina / The Adventures of Tintin: The Secret of the Unicorn

[KINO]

Nie, nie nie. Spielberg zmasakrował TinTina. Nie spodziewałem się po nim czegoś więcej niż dobrego film, ale nawet to zostało nam oszczędzone. Zamiast przygód TnTina dostajemy Indianę Jonesa 5 po liftingu w motion capture. A ponieważ jestem antyfanem Indiany, kinowego TinTina oglądałem z lekkim bólem, bowiem kreskówkę o nim w dzieciństwie bardzo lubiłem.

Owszem, dziełu Spielberga nie można zarzucić dopieszczenia grafiki, która miejscami prezentuje się cudownie. Film jest absolutnie znakomicie zmontowany, nie brak w nim również akcji. To ostatnie to jednak nie zaleta. Reżyser onanizuje się słowem akcja serwując nam jedną szarżę za drugą co w drugiej połowie sprawia, że widz zupełnie traci zainteresowanie tym, co dzieje się na ekranie. Akcji jest t tyle, co w pornosie zbliżeń na waginy i penisy.  Pojedynek między głównymi antagonistami na przystani poraża brakiem smaku. Sama intryga schodzi na drugi, a miejscami na trzeci plan, przez co miejscami w ogóle zapominałem o Jednorożcu i jego tajemnicy. Williams powinien przejść na emeryturę, a pisze to z ciężkim sercem. Taką partyturę napisać mógł pierwszy solidny wyrobnik z Hollywood. Film ratuje tempo i humor.

Jeśli pójdę na drugą część do kina, to tylko dlatego, że Jacksona cenię wyżej niż Spielberga i będę ufał, że on zrobi lepszy film. Dla fanów orgiastycznej akcji „Przygody TinTina” będą niezłą pożywką, dla mnie okazały się raczej beznamiętną rozrywką w średnim wydaniu.

Moja ocena: 6-/10