Moja ocena: 6/10
dlatego, że zbliża się sesja, a mnie się nie chce. dlatego, że przecież to frajda, a czasu (wbrew narzekaniom) mam aż nadto. dlatego, że jestem leniwy, niski, mam masę kompleksów, a „kazaam” to najlepszy film wszechczasów (hmm, a może jednak „żyleta”?). kopiując torne’a (sam nie jestem w stanie nic wymyślić). zakładam ów blog. będzie dużo słit foci(np. zacka efrona), jadu i golizny (to mój wyznacznik dobrego filmu). patronem blogu mianuję kłapoucha („bo nie mamy czym szastać”).
piątek, 27 stycznia 2012
Red (2010)
[DVD/INNE]
Lubię, kiedy Hollywood śmieje się samo z siebie, zwłaszcza jeśli robi to w stylu „Reda”. Szkoda tylko, że niejaka satyra powiela błędy filmów, z których czerpie. „Red” jest zdecydowanie za długi, i to o jakieś 20-25 minut. Nie wykorzystuje tez całego potencjału aktorów i postaci, w które się wcielają (np. z Malkovicha dałoby się wycisnąć dwa razy więcej, niż widzimy na ekranie). W pewnym momencie zaczyna trochę nużyć. Na szczęście jest się z czego pośmiać, a i aktorzy profesjonalnie podeszli do zadania (Mirren opowiadająca jak to czasem weźmie sobie robotę na boku i trzymająca spluwę pod kwiatami - bezcenne:D Szkoda, że tak rzadko widuję ją w komediach). Do „Prawdziwych kłamstw” trochę daleko, ale i tak jest to dobre kino na sobotni wieczór.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz